Jeszcze dwie dekady temu o grach z Polski mówiło się z lekkim przymrużeniem oka – jako o ambitnych, ale nieco „drewnianych” produkcjach, które nadrabiały klimatem to, czego brakowało im w budżecie. Dziś, w 2026 roku, ta narracja brzmi jak bajka o żelaznym wilku. Polska stała się globalnym hubem gamedevu, a metka „Made in Poland” jest dla graczy na całym świecie gwarancją jakości, gęstej atmosfery i bezkompromisowości.
Spójrzmy na ostatnie lata – to była prawdziwa seria ciosów, która znokautowała niedowiarków. Cyberpunk 2077, wraz z genialnym dodatkiem Widmo Wolności, przeszedł drogę od trudnego startu do pozycji absolutnego arcydzieła gatunku, definiując na nowo to, jak opowiada się dojrzałe historie w otwartym świecie. CD Projekt RED udowodnił, że potrafi podnieść się z kolan w stylu godnym największych mistrzów.
Nie zapominajmy o Dying Light: The Beast. Techland po raz kolejny pokazał, że nikt tak jak oni nie rozumie parkouru i eksterminacji zombie. To już nie tylko gra, to fenomen, który sprawił, że skakanie po dachach w postapokaliptycznym świecie stało się polskim towarem eksportowym numer jeden. Lepsze zadania, ciekawiej zaprojektowane lokacje, The Beast to moim zdaniem najlepsza część marki.
Południe Krakowa Wielkim zaskoczeniem i powodem do dumy jest też krakowski Bloober Team….
